Ustalenie ojcostwa oczami kobiety

Wydawać by się mogło, że sprawą ustalenia ojcostwa najbardziej żywotnie zainteresowani powinni być mężczyźni, którzy nie chcą płacić alimentów. Zgłaszają, że mają podejrzenia, że dziecko nie jest ich, żądają testów DNA i w zasadzie powinni z niecierpliwością oczekiwać na wyniki. I tak się dzieje w przypadku, kiedy mężczyzna ma rzeczywiste podejrzenia. Niestety często sprawa przedstawia się tak, że mężczyzna doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ze jest ojcem dziecka, ale próbuje uniknąć bolesnych dla portfela konsekwencji. Stąd właśnie wysuwa żądania badań DNA. Koszt testu to około 1500 zł. Aby badanie miało sens, do laboratorium na pobranie próbek musi się zgłosić przynajmniej ojciec i dziecko, a najlepiej całą trójka, czyli również matka.

W praktyce wygląda to jednak tak, że kobieta przyjeżdża kilka razy z dzieckiem do laboratorium na umówioną godzinę i czeka. Ojciec na badanie się nie stawia. Problem polega na tym, że kiedy w grę wchodzi badanie na wniosek sądu, próbki nie mogą być przesyłane pocztą, potencjalny ojciec musi się więc stawić osobiście. Jego dane są dokładnie sprawdzane, krew pobiera się na miejscu. Chodzi o to, by wykluczyć próby zafałszowania wyników.

Mężczyzna się nie pojawia na badaniu i to pozwala mu znowu przez jakiś czas wymigiwać się od płacenia alimentów na swoje dziecko. Sprawy o alimenty i ustalenie ojcostwa potrafię więc ciągnąć się bardzo długo.